» Mała Lechistka :)

» Menu
Strona główna
Historia
SMA - co to jest?
Podziękowania
Rodzina
Księga gości
Napisz do nas
» Galerie
Galeria 1
Galeria 2
Galeria 3
Zdjęcia z Chrztu Św.
Pierwsza Gwiazdka
Smakoszek
Odwiedzinki
Kąpiel
Powrót do domu
Rodzinne Grillowanie
Mecz
Roczek
Gwiazdka
Majowe Święto
» Filmiki
Filmiki
Pomóż mojej córeczce

FUNDACJA DZIECIOM "ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ"
BANK PEKAO S.A I/WARSZAWA
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
Z DOPISKIEM: darowizna na leczenie i rehabilitację NADIA KOŚCIESZA

Zwracam się z serdeczną prośbą o odpisanie 1% podatku na Fundację Dzieciom "Zdążyć z pomocą" dla mojej 8 miesięcznej córeczki, która choruje na nieuleczalną chorobę - rdzeniowy zanik mięśni.
Pomoc Państwa pomoże nam w leczeniu i rehabilitacji.

FUNDACJA DZIECIOM "ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ"
KRS: 0000037904 DLA NADIA KOŚCIESZA

FOTECZKA NADZIULKI #12.04.2012
Witamy;) Chyba udało mi się rozszyfrować dodawanie zdjęć... Hm... tzn nie będą one tak jak wcześniej umieszczone w galeriach, ale na stronie głównej ( jak na razie pojedynczo). Dobre i to prawda;) Pozdrawiamy bardzo serdecznie...
więcej | |
WESOŁYCH ŚWIĄT #09.04.2012
Zdrowia,szczęścia i radości niech wam uśmiech w sercach gości a zajączek piękny, biały niech przyniesie koszyk cały jajek złotych, kolorowych i miłości cały worek.
więcej | |
PODZIĘKOWANIA #10.03.2012
Chcieli byśmy podziękować ludziom, dzięki którym jest nam łatwiej przejść to wszystko... Drukarni GREENHOUSE w Kietrzu ponieważ co roku drukują ulotki na 1 % podatku, nie obarczając nasz finansowo oraz ludziom, którzy się do tego przyczynili - Ani i Rafałowi Deparis. Duże wsparcie mamy także od stacji Joannitów i ludzi z Niemiec (we wcześniejszych notatkach byli wspominani i było zdjęcie), którzy współpracują z nimi. Bardzo miło jest nam gościć te osoby ponieważ widać, że nasz los nie jest dla nich obojętny i pomoc, która od nich otrzymujemy sprawia im przyjemność. Kolejną osobą, która okazała się wspaniałomyślna jest Pan Sławomir Radziwiłłowicz, którego poznaliśmy gdy kupowaliśmy laptopa dla Nadii w sklepie "KOMPASS". Od razu zainteresował się naszą sytuacją i wypytywał o Nadię od A do Z :) Okazał się człowiekiem, który sam od siebie wyciągną pomocną dłoń i nie zrobił tak jak niektórzy, że dużo mówili, a potem słuch o niech zaginął. Zrobił dla Nadii paczuszkę za co jesteśmy wdzięczni i do tej pory utrzymujemy kontakt ponieważ zadeklarował iż w razie jakichś potrzeb służy pomocą. Chcieli byśmy także wspomnieć o Pani Bożence Hrynowieckiej - naszej rehabilitantce, która widząc ciężką sytuację zawsze nasz wspiera ( a zwłaszcza mnie ) nawet psychicznie. Taką tęż właśnie pomoc mamy od naszej Pani dr. Beaty Szopy. To wspaniałe, że osoby tak dalekie stały się dla nas tak bliskie! Nawet Pan Janusz z Panią Basią co jakiś czas oferują nam pomoc, nawet bym powiedziała, że ogromną mimo, że są tak daleko, ale nigdy nie zapominają o nas. Mamy podziw dla tej pary, że są tak otwarci w stosunku do nas. To wspaniałe co robicie. Kolejną osobą, która jest tak daleko i naprawdę obca to Pani Lidja - koleżanka mojej siostry Ani. Mamy nadzieję, że kiedyś będzie okazja By poznać się osobiście i podziękować za dobroć, która płynie z Pani serca, jesteśmy bardzo wdzięczni i doceniamy te gesty. Bardzo zaprzyjazniła się z nami Pani Ela - podopieczna mojej mamy. Zainteresowała się losem Nadii i pomaga w miarę swoich możliwości choć sama jest osobą starszą, niepełnosprawną i potrzebującą pomocy. Mimo wszystko wsparcie dla nas sprawia jej wiele przyjemności. Miło zaskoczył nas Pan Zenon Krzywdziński - pracodawca Wojtka, że się także zainteresował i odwiedził nas z żoną by poznać Nadię i Nikolę. Ogólnie dużą pomocą okazało się przyjęcie męża do pracy ponieważ nasza sytuacja finansowa znacznie się polepszyła. Na rodzinę zawsze oczywiście możemy liczyć, ale chciała bym podkreślić, że wątpię w to czy dali byśmy radę bez mojej mamy Ewy i taty Edka - od nich mamy bezgraniczną pomoc pod każdym względem i tego NIGDY im nie zapomnimy! Zaś ciocia Ani z wujkiem Andreasem spełniają marzenia dziewczynek, w kwestii zabawek z różnych bajek, które córki uwielbiają oraz ciuchów. Jest to dla nas odciążenie i szczęście widząc, że nasze skarby mają to o czym marzyły. Tak samo jest z wujkiem Arturem, on wspiera nas jak tylko może. Liczyć także możemy na mojego Brata Krzyśka, a mianowicie dzięki niemu mamy swoje mieszkanko, bo nam je odstąpił więc uważam, że to DUŻA przysługa. Nie tylko za to dziękujemy ponieważ zawsze też gdy musimy jezdzić gdzieś z Nadią - zamiast karetki dzwoni wujek, że mamy się szykować, bo zaraz po nas będzie;) Najmłodsza z rodzeństwa Daria daje nam pomoc jak nikt inny ponieważ jako jedyna potrafi zrobić wszystko przy Nadii i dzięki niej możemy z Wojtkiem odetchnąć. Nie ma problemu, żebyśmy wyszli do znajomych, a spędzanie czasu z Nadią to dla niej sama przyjemność. Doceniamy to co robi, bo to naprawdę duże odciążenie psychiczne oraz fizyczne. Ciocia Lala ( Irenka) oraz jej córka Izabela zawsze pamiętają o każdym święcie dziewczynek i wspierają nas w każdej ciężkiej chwili. Zwłaszcza babci Jadzi, bo możemy liczyć ZAWSZE na kobiecine i o nasz los to chyba martwi się najbardziej, a ma już 92 lata. Przede wszystkim chcieli byśmy podziękować osobą, które oddają 1 % podatku na Nadię ponieważ dzięki temu gestowi możemy zaopatrzyć córkę w odpowiednie sprzęty medyczne, ułatwiające jej życie codzienne. Także tym, którzy pomogli w rozprowadzaniu ulotek i rozliczeń PITów , a miedzy innymi Babcia Beata ( moja teściowa) , ciocia Grażyna, ciocia Ola z Bartoszem oraz ciocia Lala i ciocia Irena Paterek. JESZCZE RAZ BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJEMY ZA PAŃSTWA POMOC POD KAŻDYM WZGLĘDEM!
więcej | |
STARY I NOWY ROK #09.03.2012
W starym roku od ostatniego pobytu w szpitalu Nadia miała infekcję, ale na szczęście szpital tym razem nie był konieczny i antybiotykoterapię przeprowadziliśmy w domu. Leczenie trwało około 10 dni pod obserwacją naszej pielęgniarki Pani Leokadi, która wykonywała badania dzięki, którym widać było znaczną poprawę. Parę dni przed infekcją dr. Szopa na wizycie u nas wypisała receptę na Biseptol w razie gdy by coś zaczęło się dziać. I to było naszym szczęściem, okazało się, że był potrzebny. Od razu po podaniu zaczął działać i mogliśmy dzięki temu zostać w domu - to najważniejsze. Gdy byśmy podali lek jeden dzień pózniej to infekcja rozwinęła by się za bardzo i zostanie w domu było by wykluczone. Od tamtej pory mamy spokój i oby tak dalej... Święta spędziliśmy spokojnie, wesoło i w dużym gronie, a prezenty zdały egzamin - dziewczynki były zadowolone. Szkoda,że nie mogę wstawić zdjęć do naszej galerii na stronie -+ co już mnie trochę drażni , bo chciała bym pokazać jak mniej więcej wyglądały niektóre chwile w naszym życiu, no i jak już wygląda nasza Nadziulka. Co do sylwestra to spędzaliśmy oczywiście w domu, ale za to mieliśmy gości i było bardzo sympatycznie w gronie rodziny i przyjaciół;) Każdy podziwiał Nadie w jaka piękną kreacje była ubrana... Była to piękna wieczorowa suknia o kolorze bordowym, która dostała od cioci Izy ( chrzestnej swojej) na gwiazdkę. Wyglądała prześlicznie, taka elegantka... Druga nasza księżniczka Nikolka na parę godzin była na zabawie z babcią w sąsiednim bloku u cioci Ireny ( mojej chrzestnej) i Zuzi (córki mojej kuzynki). Także tak minął nam stary rok. Co do nowego roku to nie mieliśmy w sumie żadnych przygód , bo pogody bywały straszne, ale za to miewaliśmy gości, bo babcia Ewa( moja mama), dziadek Edek (mój tata) i nie dawno tata Wojtek ( mój mąż) mieli urodziny więc okazje do większych odwiedzin były;) - ciocia Ania( moja siostra i chrzestna Nikoli) także miała urodziny, ale niestety jest za daleko i nie mogła do nas przybyć ani my do niej. HA! Pocieszamy się tym, że ciocia Ania przyjeżdża do nas z wujkiem Andreasem ( moim szwagrem) i Kelly ( sunia maltańczyk siostry) na Święta Wielkanocne;D Już nie możemy się doczekać i odliczamy dni! Długi czas się z nimi nie widzieliśmy, a zwłaszcza Nadia, bo była wtedy w ciężkim stanie w szpitalu i zapewne mogła by nie kojarzyć wizyt cioci Ani jak jezdziła z nami do Nadziuli. Teraz będzie miała 2 tygodnie na spędzenie z nimi czasu, będzie zachwycona na 100 % i Wielkanoc będzie u nas w końcu w większym gronie, co oznacza, że będzie milutko i wesoło. Szkoda tylko, że wujkowi Arturowi( mój brat i chrzestny Nikoli) nie udało się zdobyć wolnego na ten czas, bo wtedy to już był by cały komplet rodziny. Za to pocieszamy się tym, że prawdopodobnie ma być w maju, w dniu urodzin Nikoli, ale ciiiii, bo to niespodzianka dla niej ;) heh Za nim też się strasznie stęskniliśmy, ostatni raz widzieliśmy go około 1,5 roku temu;( Dni też będą odliczane... Hmm... w sumie to raz mieliśmy okazje wyjść z Nadziulką na dwór chociaż na troszkę,żeby się przewietrzy, bo był Dzień Babci i odwiedzaliśmy babcie i prababcie po kolei. Do prababci Jadzi (mojej babci) musieliśmy jechać z wujkiem Krzyśkiem (mój brat i Nadii chrzestny), bo to kawałek od nas, a spacerkiem w taką pogodę to trochę ryzykowne i poza tym już szaro na dworze było. Odwiedziny u prababci Jadzi bardzo się podobały dziewczynką, bo było sporo osób i mieliśmy okazje poznać nowego członka naszej rodziny czyli Boryska - synka mojego kuzyna Tomka, jak na razie jest najmłodszym osobnikiem w rodzinie, ale już za miesiąc będzie przed ostatnim najmłodszym. A mianowicie... ciocia Iza spodziewa się synka i czekamy na rozwiązanie czyli przyjście Franka na świat;) Dobrze się składa, bo teraz idzie wiosna i pogoda zacznie się rozpogadzać więc spacerki będą wskazane, a my będziemy chociaż mieli towarzyszy do nich. Na koniec notatki chcieli byśmy pozdrowić serdecznie wszystkich naszych czytelników, postaram się o częstsze w tym roku notatki...
więcej | |
Wszystkiego Najlepszego Kobitki;) #08.03.2012
Dla kobitek, które znam,
ładnych życzeń parę mam.
Zdrowia, szczęścia i miłości,
bukiet kwiatów i słodkości!
Niech się niesie w cały kraj
Dziś dla Pań wszystkiego naj!


Zero mycia, zero prania,
zero szycia, gotowania.
Dziś Dzień Kobiet, drogie panie,
tysiąc kwiatów na śniadanie.
A od jutra do roboty,
resztę dnia świętują chłopy :)

__________$_______$$_$
____________$$$__$_$$$$
____________$$__$$_____$
___________$$$_$__$_____$
__________$$$$_____$$___$$$$$$
_________$$$$$______$$_$______$$
________$$$$$_______$$________$_$$
________$$$$$_______$_______$
________$$$$$$_____$_______$
_________$$$$$$____$______$
__________$$$$$$$$_______$
__$$$_________$$$$$$$_$$
$$$$$$$_________$$$
_$$$$$$$_________$
__$$$$$$_________$$
___$$$___$_______$$
___________$_____$__$
_______$$$$_$___$
_____$$$$$$__$_$$
____$$$$$$$___$$
____$$$$$______$
____$$$________$
____$__________$
_____________$_$
______________$$
______________$
______________$
______________$
______________$
______________$
więcej | |
PRZEPROSINY I WYDARZENIA #21.10.2011
  Z góry chciała bym przeprosić naszych czytelników za tak długie oczekiwanie na notatkę... Dlatego postaram się opisać wszystkie wydarzenia, które miały miejsce przez ten czas. Zaczne może od tego, że ja Nikolka i Nadziula, jesteśmy starsze o rok ponieważ miałyśmy w maju urodziny. Wyprawiliśmy je na działce ponieważ dopisywała pogoda i lepiej było je spędzić na świeżym powietrzu. Na szczęście torty się nie rozpuściły i jak zawsze były pyszne, bo piekła je ciocia Irenka, a jest mistrzem w pieczeniu;) Z chęcią dodała bym zdjęcia, ale do tej pory jest problem zs dodawaniem fotografii i nie mogę icj umieścić na stronie:/ Kolejnym wydarzeniem był pobyt w Wojewódzkim Szpitalu ponieważ Nadia nie przybierała na wadze i musiała być pod obserwacją. Pojechałyśmy 30 maja i od razu "została podłączona" do pompy żywieniowej. Nadia była bardzo smutna z powodu tego pobytu, ale jak zorientowałą się, że przez cały czas będę z nią to sie uspokoiła. Najgorsze chyba dla niej było to, że nie było bajek ani wychodzenia na dwór, a akurat wtedy pogoda była piękna. Jednym słowem uratowała nas dr. Szopa pożyczając swój laptop dzięki czemu mogła oglądać swoje bajeczki. Wtedy już jej pobyt nie był taki zły, tym bardziej, że na sali zr5obiłam małe przemeblowanie i od razu poczuła się lepiej;) Bardzo dziękujemy naszej dr. za każdą pomoc, którą nam oferuje. Pod czas pobytu był jeden bardzo stresujący dzień , a dokładnie 3 czerwiec ponieważ Nadia miała zabieg, który polegał na przesunięciu tchawicy i wycięcie odcinka krtani:( Był on konieczny gdyż były problemy z wymianą rurką tracheostomijną , a ten zabieg miał na celu ułatwienie przy wymianie. Nie chcieliśmy, żebypowtórzyło się to co wcześniej pisałam o wymianie. Wracając do zabiegu to dwie godziny przed nim Nadia tak jka by czuła co ją czeka, zaczeła wydobywać z siebie tyle dzwięków jak nigdy więc nagrałam na pamiątkę jej cudowny głosik;) Operacja ogólnie przebiegła dobrze i moja dziewczynka się wybudziła, ale był problem z za intubowaniem jej i straciła przedniego ząbka. To przykra sprawa, ale niestety nie było innego wyjścia... Jedną dobę musiała przeleżeć na Oiomie na obserwacji więc musiałam jechać do domu, ale na drugi dzień rano już byłam przy niej. Przez resztę dni uczyłam się obsługi pompy i stosowanie plastrów na odleżyny. Dzięki pompie Nadia pięknie zaczeła przybierać na wadze i 7 czerwca wróciliśmy do domu;) Do tej pory jest na tej pompie żywieniowej, ale widać znaczną poprawę i dostała ciałka dzięki czemu odleżyny przestały sie robić, a to najważniejsze. Przez pompe dostaje odżywki, które lecą praktycznie 24 h na dobę, ale w niczym nam to nie utrudnia i można normalnie funkcjonować, nawet spacery - jest do tego specjalny plecak i można odżywke zabierać ze sobą, tyle, że poprostu następna maszyna,która tzreba zabierać. Po powrocie ze szpitala załatwiliśmy z Fundacji dla Nadii laptopa ponieważ skończyła 3 latka i mogliśmy sie starać o niego. Przyda się właśnie w takich sytuacjach gdy była by konieczność leżenia w szpitalu ( oby nie tfu tfu)... Zawsze może oglądać bajeczki i czas będzie leciał, tym bardziej, że najczęstsze wizyty są na Oiomie, a tam rodzice nie mogą zostawać z dziećmi. CHCIELI BYŚMY BARDZO SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ SZEFOWI ZE SKLEPU KOMPASS W MALBORKU ZA WSPANIAŁĄ WSPÓŁPRACĘ, POMOC I ZAINTERESOWANIE, KTÓRYM NAS DARZYŁ. POZDRAWIAMY. Następnym wydarzeniem, które nas spotkało to zły stan Nadi, a dokładnie 4 sierpnia miała goraczke, złe parametry i ponad 300 cukru we krwi. Od razu została przewieziona do Akdemii Medycznej w Gdańsku na oddział Diabetologii Dziecięcej. Po zrobieniu badań na następny dzień przewieziono ją na Oiom ponieważ po raz kolejny nie wykryto u niej cukrzycy i nie było potrzeby trzymania ją na tym oddziale. Najwidoczniej infekcja powoduje skok poziomu cukrów. Po podaniu jej odpowiednich antybiotyków, stan zdrowia się poprawił i 12 sierpnia wróciła do domu. Kolejną sprawą, o której chciałam napisać jest zamówienie ssaka firmy MEDELA. Czasem mieliśmy problem z naszym ssakiem i musiał iść do naparwy, a drugi mamy tylko na prąd, a z nim nie możliwości pójścia na spacer. Pewnego razu zepsół się nam w piątek i cały weekend byliśmy uziemieni, dlatego teraz mamy swój i w razie takich sytuacji jeden na akumulator jest zapasowy;) A co do ssaka( model Medel Clario De Lux akumulatorowo - sieciowy ) jesteśmy bardzo zadowoleni, pod każdym względem. Następną rzecz, którą też zamówiliśmy jest materac przeciwodleżynowy , który też zdaje egazmin. NA KONIEC NOTATKI CHCIELI BYŚMY PODZIĘKOWAĆ STACJI JOANNITÓW ZA POMOC, KTÓRA ZAWSZE MAMY Z PAŃSTWA STRONY. JESTEŚCIE WSPANIALI I BARDZO SIĘ CIESZYMY, ŻE MAMY PRZY SOBIE TAKICH LUDZI JAK WY. DZIĘKUJEMY ZA WIZYTĘ I ZA WASZE WSPARCIE. POZDRAWIAMY RAZEM Z NADIĄ.
więcej | |
STRESUJĄCA WYMIANA RURKI #21.02.2011
  Przedwczoraj rano mieliśmy wizytę dr. Szopy, na której wiadomo, że badała Nadię (osłuchowo wszystko się zgadzało), potem dr. zabrała się do wymiany rurki tracheostomijnej. Przez ostatni czas Nadia miała zwykła rurkę 6.0, ale gdy przebywała w szpitalu zmieniono rurkę na 6.0 tyle, że z mankietem. Niestety próby zmienienia rurki się nie udały:(. Rurka z mankietem nie mogła wejść więc dr. poprosiła o zwykłą 6,0, ale był jakiś opór i tej rurki też nie udało się włożyć. Wtedy zawładnęła mną lekka panika widząc, że Nadziulka jest już sina i blada, parametry SpO2 spadały do 47, a ona leżała z dziurą w szyji ponieważ był za duży kłopot ze wsadzeniem rurek. Pani dr. poprosiła szybko o ambu, które było na wierzchu, ale potrzebna do niego była maseczka. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że nie mogłam nad nimi zapanować przy szukaniu maski na pułcę z medycznymi sprzętami. Za to kochana dr. zainterweniowała widząc moje przerażenie i przez rurkę cewnika udzielała pierwszej pomocy. W pewnym momencie otrząsnęłam się i zaproponowałam rurkę 5.5, która miałam w zapasie. Bardzo dobrze się to złożyło, bo ona weszła bez trudu i można było z powrotem podłączyć Nadię do respiratora, żeby doszła do siebie. Dzielna dziewczynka szybko wróciła do swojego stanu, co było ogromna radością i można było już się uspokoić, bo niebezpieczeństwo minęło. Wymiana rurki na 6.0 z mankietem była konieczna mimo wszystko więc dr. Szopa wypisała nam skierowanie do szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. W szpitalu wiadomo są lepsze i bezpieczniejsze warunki do wymiany rurki. Gdy byliśmy już na miejscu bez problemu zostaliśmy od razu przyjęci. Druga dr. tez miała problem z wymianą, ale pomagała sobie medycznymi narzędziami i w końcu się udało. Najważniejsze, że mogliśmy wracać do domu, bo Nadziulka już się niepokoiła. Wracając karetką mówiłam, że jedziemy do domku więc poczuła się bezpieczna i przespała drogę powrotną. BARDZO DZIĘKUJEMY dr. SZOPIE ZA TO, ŻE JAK ZAWSZE PORADZIŁA SOBIE W TRUDNEJ SYTUACJI I ZŁE OBAWY MINEŁY. Po tym wszystkim co widziałam tego dnia , podziwiam lekarzy w tej dziedzinie! To naprawdę stresująca praca! Samym patrzeniem byłam zszokowana, a co dopiero być za to wszystko odpowiedzialna. JESZCZE RAZ BARDZO DZIĘKUJEMY! Co do podziękowań to chciała bym bardzo serdecznie podziękować PANI MONICE KUJAWIE (Osuchowskiej), która zrobiła nam miła niespodziankę, a mianowicie... Z zaskoczenia, bo nie mieliśmy o tym pojęcia, Nadia dostała od Pani Moniki, której nawet nie znamy, paczkę z zupkami, deserkami,soczkami i pampersami. Strzał w dziesiątkę. bo akurat mieliśmy końcówki;) Dowiedziała się o nas z ulotki na 1 % podatku, na której także znajduję się strona Nadii. Mam nadzieję, że któregoś razu odwiedzi nas Pani i będzie mogła Pani osobiście poznać naszą księżniczkę. Wcześniej nie było okazji, bo tą paczkę przyniosła nam moja koleżanka Paulina, która zna Panią Monikę i na prośbę dostarczyła nam. To bardzo miłe z Pani strony ponieważ było to niespodziewane, a nie tak jak nie, którzy, że obiecali pomoc i chcieli poznać Nadię, a z tego co się okazało były to raczej puste słowa. Po prostu cisza do tej pory:( Pozdrawiamy...
więcej | |
PODZIĘKOWANIA DLA DRUKARNI GREENHOUSE #07.02.2011
Chcielibyśmy bardzo serdecznie podziękować drukarni GREENHOUSE w Kietrzu, która co roku organizuję nam ulotki, dzięki czemu obciąża nas od wydatków. Ulotki wykonane w tej drukarni są bardzo estetyczne i kolorowe. Składamy też podziękowania Ani i Rafałowi Deparis za to, że zorganizowali nam wydruk tych ulotek i dostarczenie ich. Bardzo cieszy nas każda pomoc.
więcej | |
STRES DOBIEGŁ KOŃCA I NARESZCIE W DOMKU #04.02.2011


Stres... Dlaczego? Już to wyjaśniam, ale zacznę od początku. Nadia miała dziwne parametry, co zaczęło mnie niepokoić. Przebadaliśmy puls-oksymetr i nic szczególnego się z nim nie działo więc postanowiłam zadzwonić na naszej Pani dr. Jak zawsze robi wszystko, żeby nam pomóc mimo,że dzieli nas parę kilometrów i chyba zaliczamy się do podopiecznych, którzy mieszkają najdalej, ale nigdy nie było z tego powodu problemu. Dr. Szopa skontaktowała się z dr. Gutowską, która pracuję w malborskim szpitalu i zleciła badania oraz rentgen. Nasza wizyta w miejscowym szpitalu odbyła się 11 stycznia ( to dzień urodzin mojej mamy;) ) Wyniki były dobre i osłuchowo też nic się nie działo. Byliśmy zadowoleni, ale to nie trwało długo;/, a mianowicie... 15 stycznia w sobotę od samego rana zaczęły się problemy. Parametry na puls-oksymetrze dały mi wyraźny znak, że coś jest nie tak. Zdecydowanie częściej trzeba było ją odsysać niż zwykle, ale najbardziej przestraszyłam się opadających w dół parametrów, a dokładniej %SpO2 – wykazywało nawet 75 %. Bez zastanowienia wzięliśmy ambu i trochę ją podwtylowaliśmy. W ruch telefon i dzwoniłam do dr, Szopy. Akurat tak się złożyło, że dr. miała dyżur na Polankach i kazała przyjechać. W karetce nie było żadnych kłopotów i nawet trochę sobie pospała. Gdy dotarliśmy na miejsce, Nadia została przebadana i skierowana na oddział VII ponieważ na OIOMIE nie było miejsca. Na drugi zień poszczęściło się nam, bo zwolniło się miejsce i trafiliśmy na intensywną. Uważam, że dobrze się stało – na tym oddziale szybciej padła diagnoza i można było temu zapobiec. Muszę stwierdzić, że było ciężko ponieważ przypałętały się pneumokoki, wysoki poziom cukru i dużo wydzieliny osadzonej na oskrzelach, której nie można było odessać cewnikiem. Jej stan ogólnie był bardzo ciężki, tak mówili lekarze. Jedynym wyjściem było zrobienie zabiegu bronchoskopii, który odbył się 19 stycznia, bo mogłaby się udusić :( Tego dnia przyjechała także moja siostra Ania ze swoim mężem. Jej wizycie zawdzięczamy Nadziuli ponieważ ciocia Ania tak bardzo chciała ją zobaczyć na wieść o ciężkim stanie. Przebyła naprawdę kawał drogi i 2 godziny po swoim przyjeździe od razu pojechała z nami do szpitala, towarzysząc nam w tym ważnym dniu. ZA WSZYSTKO BARDZO DZIĘKUJĘ KOCHANA. JAK ZAWSZE MOŻNA NA CIEBIE LICZYĆ. Wracając do zabiegu... odbył się pomyślnie, lecz nie w 100 % ponieważ deformacja klatki piersiowej utrudniła dostęp do lewego oskrzela i nie dało rady go oczyścić z wydzieliny. Potrzebny był drugi zabieg bronchoskopii, który polegał na tym, żeby mniejszymi narzędziami dotrzeć do oskrzela i pozbyć się zalegań. Dokładnie minął równy tydzień od wcześniejszego zabiegu. Udało się ;D Dzięki tym zabiegom i dobrze dobranymi antybiotykami Nadia wyszła z tego cało. Została przeniesiona na oddział VI ponieważ dzieciaczki trafiły na OIOM i musieliśmy zwolnić miejsce. Leżała tam zaledwie 4 dni ( od wtorku do piątku ). Tam dochodziła do siebie, tzn. nie była już taka senna i wyczerpana, jej oczka znowu wyglądały jak 5 zł, ale moim zdaniem powrót do swojego wcześniejszego stanu jest wtedy gdy pojawi się uśmiech. Wiedziałam, że to możliwe tylko wtedy gdy ujrzy telewizor i bajeczki, których tak dawno nie oglądała. Nie mogliśmy przywieść telewizora ponieważ nie było na niego miejsca, jedynie pozwolili laptopa, ale my go jeszcze nie posiadamy. Dziwie się, że wytrzymała, w sumie to podziwiam, bo poza bajkami „swiata nie widzi”. Kolejnym problemem był poziom cukru. Na drugi dzień czyli 20 stycznia gdy Nadia leżała jeszcze na oddziale VII, zrobiono jej badania i wykryto, że ma bardzo wysokie cukry. W ciągu 2 godzin cukry w moczu narosły z dwustu paru na 2 tysiące, a na następny dzień do 4 tysięcy. To był szok!, ale po tygodniu przebywania na OIOMIE, problem uległ zmianie i wszystko wróciło do normy. Mimo to musiałyśmy jeszcze zaliczyć Akademie Medyczną na oddziale diabetologii dziecięcej, dla upewnienia, że tak wysokie cukry były przyczyną infekcji, a nie cukrzyca. Trafiliśmy tam w piątek 28 stycznia. Leżałyśmy na sali z dwoma chłopczykami, którzy na widok pielęgniarki od razu płakali ( z myślą, że znowu będą mieli mierzony cukier ), a reakcja Nadii na płacz chłopców była taka, że sama zaczynała płakać, poskoczyła jej temperatura i serduszko waliło do 170 :( Pielęgniarka uznała, że lepiej będzie przenieść nas na inną salę, zgodziłam się bez wątpienia. Pani pielęgniarki pomogły mi przenieść Nadię i resztę rzeczy. Na tej sali było dużo lepiej. Podczas rozpakowywania zauważyłam, że na ścianie w rogu po prawej stronie jest telewizor. Zachwyt na mojej twarzy pokazał się od razu i automatycznie spojrzałam na Nadię, żeby zobaczyć jej reakcję. Z pewnością zauważyła go wcześniej ode mnie, wyraźnie było widać szczęście w jej oczkach, ale uśmiechu jeszcze nie było. Nastąpił on w chwili gdy leżałam koło niej ( zrozumiała, że tutaj zostaję z nią ) i oczywiście po włączeniu telewizora . Bez żadnych obaw, byłyśmy przygotowane na parę dni pobytu w szpitalu, ale na drugi dzień w sobotę przyszła Pani dr. z tego oddziału i przekazała nam wspaniała wiadomość. Pewnie się domyślacie, że Nadia nie ma cukrzycy i możemy wracać do domu. Tak właśnie było ;) Dwu tygodniowy pobyt w szpitalu już się zakończył, mam nadzieję, że będzie możliwość odpoczynku od szpitali na co najmniej znowu 1,5 roku. Chciała bym bardzo serdecznie podziękować wszystkim lekarzom i pielęgniarkom za wspaniała opiekę i przywrócenie Nadii do zdrowia.
więcej | |
NIESTETY STARA NOTATKA, KTORĄ NADRABIAM #15.11.2010
Jakiś czas temu mieliśmy mała wycieczkę do Gdańska, na ogólne badania Nadi. Podróż samochodem jak zwykle się jej podobała, a nam dobre wyniki badań. Przez ten okres czasu, jednym nie powodzeniem było złapanie infekcji, które na szczęście nie skończyło się szpitalem - udało się nam załagodzić w domu. A wusmie to jest jeszcze jeden nie fart, ale on dotyczy taty, a mianowicie podczas swojego meczu złamał nogę i teraz leci drugi miesiąc jak ma nogę w gipsie. Odbijając od niefortunnych zdarzeń, chcieli byśmy "złożyć skargę na pogodę :)" Na dworzu zrobiło się strasznie zimno, ale wykorzystujemy każdą lepszą pogodę na spacer. Na ostatniej wizycie dr. Szopa poleciła nam wziąść pieska dla Nadii... Uznaliśmy, że to nawet dobry pomysł, ale z decyzją postanowiliśmy się wstrzymać. Dwa dni pózniej został napomknięty temat o psie, weszliśmy na internet i znalezliśmy fajoskiego psa. Akurat odbiór nie był daleko nas, ale musmi poczekac dwa tygodnie ponieważ nie jest jeszcze samodzielny. Wiadomo jak jest ze szczeniakiem, ale mam nadzieje, że nie będzie tak starsznie, bo i tak któreś z nas jest zawsze w domu wiec będzie pies pod okiem. A tak ogólnie to u Nadziulki jest wszystko dobrze, powiedzmy, że ma się świetnie:) Tak po za tym ta notatka powinna być wstawiona już ponad miesiąc temu, ale z pewnej przyczyny nie zostało to zrobione:/ więc pierwszy raz muszę sama to zrobić i nie wiem czy mi wyjdzie:( Mam nadzieje, że nie będzie z tym aż takiego problemu, ale chyba gorzej będzie ze wstawieniem jakiego kolwiek zdjęcia. Poprubujemy zobaczymy:) Kontynuacja pierwszej części notatki tej wyżej jest to , że już mamy pieska i dzisiaj minoł misiąc jak u nas jest i już w sumię się zadomowił, a ogólnie w sobotę skończył dwa miesiące ... Nadziulka jest bardzo zadowolona z pieska i uwielbia gdy koło niej leży. Stara się go głaskać na możliwości swoich sił, ale jakoś jej to wychodzi co nas bardzo cieszy, bo jak by nie patrzeć motywacja do ćwiczeń jest;D za to Nikolka nie hcce mu dać spokoju, bynjamniej tak było na początku. Codziennie musiałam z pieskiem po nią chodzić do przedszkola. Piesek wabi się NEPTUN:) Było pare pomysłów na to jak by go nazwać, ale Wojtek został bez wyjścia hehe a mianowicie gdy poszedł na pierwszą wiztytę do weterynarza to lekarz zakładał Neptunowi książeczkę i pytał jak nazywa się pies więc musiał zadecydować. Piesek ma swoje legowisko pod łóżeczkiem Nadi, na jej starym leżaczku. Pilnuje swoją Panią:)
|
NIESTETY SPORA LUKA W NOTATKACH #02.07.2010
Pisząc taki tytułowy wstęp, miałam na myśli, że już dłuższy czas nie mieliśmy dodanej notatki więc postanowiłam to nadrobić i opisać kilka wydarzeń. Przede wszystkim chciała bym napisać, że 23 maja Nadia, Nikola i ja miałyśmy swoje święto. Każda z nas ma w maju urodziny więc postanowiliśmy wybrać datę i zrobić je za jednym zamachem. Teraz jesteśmy o rok starsze;) Nasza "uroczystość" była skromna, ale było wesoło. Miło wspominamy nasze majowe święto. Jeśli chcą państwo obejrzeć zdjęcia, zapraszam do galerii. 17 czerwca Nadziulka miała okazję poznać ludzi od joanitów, którzy chcą dalej nam pomagać. Spotkanie odbyło się u nas w mieszkaniu, co mnie bardzo cieszy ponieważ mieli możliwość zobaczenia jak radzimy sobie w domu. Wizytę oczywiście sfotografowałam, żeby było na pamiątkę. To wspaniali ludzie z ogromnym sercem ZA CO BARDZO DZIĘKUJĘ!!!

Przechodząc do dalszych wydarzeń... miło było także nam gościć teściów mojej siostry. Przyjechali z bardzo daleka i spędzili z nami akurat Dni Malborka. Bardzo fajnie upłyną czas, tylko szkoda, że tak krótko. Pani Basia i Pan Janusz to także ludzie o złotym sercu, zawsze można na nich liczyć i pomagają w potrzebie mimo, że mieszkają sporo kilometrów od nas. Wyjechali dzisiaj i zabrali ze sobą moją młodszą siostrę Darię do starszej siostry Ani na wakacje. Bardzo będziemy tęsknili, bo to w sumie jedyna osoba, która nie boi się zostawać z Nadią ponieważ wszystko praktycznie umie przy niej zrobić, a ma zaledwie 13 lat. Dzięki niej ja z Wojtkiem mogliśmy odetchnąć i wyjść sami do znajomych. Teraz może być z tym problem, ale trudno, w końcu to młoda dziewczyna i ma prawo korzystać z wolnego czasu. Odbijając od tematu, muszę napisać, że przez ten cały okres u Nadziuli było i jest wszystko w porządku, nie było infekcji, ani niepokojących sytuacji. Jedyne co się u niej zmieniło to liczniejsza ilość ząbków. U góry wychodzi właśnie 3-eci ząbek, a na dole 2 dodatkowe więc łącznie ma już ich 9. Obecnie dopisuje pogoda, z której korzystamy ile się da i możemy chodzić na działkę...
więcej | |
Dzień Dziecka... #01.06.2010

Życzę Ci aby nigdy nie opuściła Cię odwaga, gdy przyjdzie Ci porzucić swoje bezpieczne pozycję. Życze Ci, abyś żył w zgodzie z samym sobą i z własnym systemem wartości: to wielkie szczęście, gdy jest się zadowolonym z tego, kim się jest. Wszystkim dzieciom życzymy WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
więcej | |
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! #01.04.2010

Powiem Ci moimi słowy, że dziś Chrystus zmarł spragniony,
Pragnął wody - octu dali, pragnął życia - śmierć zadali,
Śmierć ta była tak okrutna, że Jezusa trzykroć gniotła,
Więc zastanów się człowiecze, jak Pan twój Cię kocha szczerze,
I nie pragnie nic od Ciebie, a Ty błagasz Go w potrzebie...,
Błagasz wtedy kiedy chcesz, a czy dzięki składasz też..?
On za Ciebie umarł także, świat zbawiając przy tym jakże...,
Jak? Tak, że teraz w wolnym kraju, masz możliwość iść do raju, Gdzie?
Do kościoła możesz iść, oddać Bogu się za nic..
Zostaw koszyk, usiądź w ławce, zrób znak krzyża... wróć na stancje..
Następnego dnia poranka zwróć uwagę swą na jajka - bo to symbol
kulturowy, w którym zło znajdzie przeszkody...
Spokojnych Świat Wielkiej Nocy Wszystkim życzymy;)
więcej | |
PO INFEKCJI I NARESZCIE WÓZEK #30.03.2010
Ostatnio do Nadusi przypałętała się infekcja, al ena szczęście mogła zostać w domu. Na początku już myśleliśmy, że konieczny będzie szpital, okazało się to pomyłką ponieważ czujnik od pulsoksymetra trochę źle wykazywał parametry. Zaniepokoiło nas szybsze bicie serduszka, wtedy poprosiliśmy o wizytę pediatry od nas z Malborka dr. Piasecka. Stwierdziła, że osłuchowo jest wszystko w porządku, ale tak samo jak nas zmartwiła szybsza akcja serca. Na drugi dzień przyjechała dr. Szopa i przepisała antybiotyk, aby zapobiec dalszemu rozwojowi infekcji. Lekarstwa oczywiście pomogły. Wydaje mi się, że powodem tego mogło być jak zwykle zapeszanie ponieważ w ostatniej notatce pisałam, że mimo naszych wirusów Nadia była odporna. Już więcej nie zapeszamy ;) ! Druga wspaniała wiadomością dla nas, a zwłaszcza dla Nadusi, że w końcu dostarczono wózeczek i stelaż. Bardzo lubi w nim przebywać , a zwłascza na dworzu - tym bardziej, że ostatnio dopisywała pogoda. Zachwycenie było u niej tak widoczne, aż miło w serduszku;) Teraz to byśmy chcieli, żeby codziennie była możliwość wychodzenia na spacery ponieważ musimy nadrobić zaległości, bo przecież zimę przesiedzieliśmy w domu z powodu mroźnych pogód i braku wózka. TAKŻE TRZYMAJMY KCIUKI ZA DOBRA POGODĘ ;D I CHCIELI BYŚMY JESZCZE RAZ PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM ,KTÓRZY ODDAJĄ 1 % PODATKU NA NASZA NADZIULE, BO TO DZIĘKI PAŃSTWU MAMY WÓZECZEK I SPACERY;)
więcej | |
NOWY PRZYJACIEL NADII #25.02.2010
Pewnego dnia Wojtek (tata Nadii) wpadł na pomysł, żeby sprawić córce prezent, z pewnością miał to być zwierzak. Po wejściu do zoologicznego w oko wpadł maleńki żółwik. Bez wahania stwierdziliśmy, że takie zwierzątko najlepiej się nadaje dla Nadusi ponieważ nie jest groźny. Teraz mamy go w domu i nie żałujemy, że sprawiliśmy Nadii taki prezent, bo jest bardzo zadowolona. Gdy pierwszy raz go zobaczyła to była zaskoczona, bo nigdy dotąd nie widziała żółwia. Lubi się z nim bawić (codziennie dostaje go na rączkę i podoba się jej jak chodzi). Żółwik jest taki drobny, że mieści się jej w rączce. Nie sprawia on kłopotów , a Nadziula się do niego przyzwyczaiła. Chciała bym wspomnieć jeszcze, że wczoraj mieliśmy wizytę dr.Borkowskiej. Oczywiście jak zawsze ważyła mała i miła wiadomością było dla nas to, że Nadia znowu przybrała na wadze ( 10,7 kg ) czyli 1 kg. Obecnie córcia mierzy 87,5 i to także jest dla nas zadowoleniem. W weekend natomiast była u nas dr. Szopa i badając ja stwierdziła, że jest zdrowa, bez żadnej infekcji. Na szczęście po mimo, że ja i Nikolka obecnie jesteśmy przeziębione to Nadziula jest tak odporna na wszelkie wirusy, a to nas cieszy najbardziej.Tfu tfu, obym nie zapeszyła ;)

więcej | |

strony: [1] [2] [3]
» Inne dzieci
Julinek
Ada
Małgosia
Krzysio
Pawełek
Okruchy życia
W stronę Precla
Antek
» Polecamy
[Serwis Kibiców Pomezanii Malbork - Pomezania To My]
» Kalendarz
Maj
Nd Pn Wt Sr Cz Pt So
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031 
© 2009 www.nadja.cba.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.Design by Kolba | powered by jPORTAL 2 & UserPatch